14 stycznia Verizon doświadczył 10-godzinnej przerwy w sieci, która zakłóciła połączenia bezprzewodowe i usługi transmisji danych dla klientów, głównie ze wschodnich miast Stanów Zjednoczonych. Firma potwierdziła problem około południa czasu wschodniego i rozwiązała go wieczorem dzięki wysiłkom inżynieryjnym. Klienci zgłaszali, że na swoich smartfonach zamiast zwykłych pasków sieciowych widzieli komunikat „SOS”, co wskazywało na brak połączenia z podstawową siecią Verizon. Ten tryb awaryjny ogranicza funkcjonalność tylko do połączeń alarmowych. Strona stanu sieci Verizon również nie ładowała się z trudem, przytłoczona liczbą użytkowników próbujących jednocześnie sprawdzić warunki świadczenia usług. Pracownicy Engadget potwierdzili, że głównymi usługami, których dotyczy problem, były dotknięte połączenia głosowe i bezprzewodowa transmisja danych, uniemożliwiające połączenia wychodzące i przychodzące, a także dostęp do Internetu za pośrednictwem połączeń komórkowych. Usługi przesyłania wiadomości tekstowych działały normalnie w przypadku przynajmniej niektórych użytkowników, których to dotyczyło, umożliwiając dostarczanie wiadomości SMS pomimo szerzej zakrojonych zakłóceń. Ta selektywna funkcjonalność podkreśliła, że awaria nie wpłynęła jednakowo na wszystkie aspekty sieci. Na DownDetector, platformie śledzenia przestojów pozyskiwanej z crowdsourcingu, około godziny 12:00 czasu wschodniego zaczęły pojawiać się zgłoszenia o problemach z usługą Verizon. Wolumen rósł szybko, osiągając szczyt wynoszący 181 769 raportów, co odzwierciedlało skalę doświadczeń klientów w całej sieci. Dane DownDetector zarejestrowały również mniejsze skoki w raportach o przestojach u konkurencyjnych operatorów AT&T i T-Mobile. Raporty AT&T osiągnęły szczyt na poziomie 1769, co stanowi ułamek wartości szczytowej Verizon. Te wtórne raporty prawdopodobnie pochodziły od użytkowników innych sieci próbujących skontaktować się z klientami Verizon, myląc nieudane połączenia z problemami u ich własnych operatorów. Rozbieżność w wielkości raportów podkreśliła, że główny problem tkwił w infrastrukturze Verizon. Oficjalne konto informacyjne Verizon w serwisie X opublikowało pierwsze potwierdzenie o godzinie 12:00 czasu wschodniego. „Jesteśmy świadomi problemu wpływającego na bezprzewodowe usługi przesyłania głosu i danych w przypadku niektórych klientów” – stwierdziła firma. „Nasi inżynierowie są zaangażowani i pracują nad szybką identyfikacją i rozwiązaniem problemu. Rozumiemy, jak ważna jest niezawodna łączność, i przepraszamy za niedogodności”. Komunikat ten potwierdził świadomość firmy i zapoczątkował komunikację publiczną na temat działań ratowniczych. Geograficznie mapa przestojów DownDetector wskazała największą koncentrację raportów w głównych miastach wschodnich Stanów Zjednoczonych, w tym Bostonie, Nowym Jorku i Waszyngtonie. Dodatkowe nowe gorące punkty pojawiły się w Chicago, San Francisco i Los Angeles, co wskazuje, że problem rozprzestrzenił się z czasem na zachód. Koncentracja na wschodzie sugerowała potencjalne zaangażowanie elementów sieci bazowej obsługujących obszary miejskie o dużym zagęszczeniu. Do godziny 14:14 czasu wschodniego firma Verizon przedstawiła aktualizację dotyczącą X, stwierdzając, że jej zespoły inżynieryjne „pozostają w pełni zaangażowane”, aby zająć się awarią. W niniejszym komunikacie nie ujawniono szacowanego czasu rozwiązania problemu ani danych dotyczących jego wpływu na klienta. Sformułowanie sugerowało ciągłe, intensywne działania związane z rozwiązywaniem problemów na miejscu i zdalnie. Raporty o awariach DownDetector zaczęły spadać po osiągnięciu szczytu o 12:43 czasu wschodniego, mimo to tysiące użytkowników nadal składało skargi. Tendencja ta wskazywała na częściowy postęp w wysiłkach renowacyjnych, chociaż dla wielu powszechnych usług nadal nie można było polegać. Do godziny 15:09 czasu wschodniego firma Verizon nie podała dodatkowych szczegółów na temat odzyskiwania sieci. Indywidualne posty klientów na X opisywały sporadyczne zwroty usług, podczas których łączność przez krótki czas działała, po czym ponownie została zerwana. Co najmniej jeden pracownik Engadget zgłosił przywrócenie pełnego zakresu usług prawie dwie godziny po wcześniejszym oświadczeniu firmy Verizon. Pomimo takich przypadków problemy z łącznością nadal występowały, a DownDetector zarejestrował ponad 55 000 raportów dopiero o 15:47 czasu wschodniego. Verizon opublikował kolejną aktualizację o 16:12 ET, potwierdzając trwające prace. „Nasz zespół aktywnie pracuje nad rozwiązaniem dzisiejszego problemu z usługą, który dotyka niektórych klientów” – napisała firma. W komunikacie tym powtórzono, że problem nie został w pełni rozwiązany, podkreślając fizyczne rozmieszczenie techników obok poprawek cyfrowych. https://twitter.com/VerizonNews/status/2011546935027761213 Do godziny 16:52 czasu wschodniego awaria trwała około czterech godzin, czyli mniej więcej tyle samo, co poprzednia poważna awaria Verizon na początku 2024 r. Podobnie jak w przypadku tego zdarzenia, żadna konkretna przyczyna obecnych zakłóceń nie została publicznie ujawniona. Verizon kontynuował wewnętrzne dochodzenie, nie udostępniając szczegółów technicznych. Liczba raportów DownDetector o godzinie 17:41 czasu wschodniego przekroczyła 46 000 raportów. Mapa platformy pokazała, że raporty nadal są skupione w tych samych głównych miastach, chociaż dystrybucja stała się bardziej powszechna w całym kraju w miarę wzrostu świadomości za pośrednictwem mediów i kanałów społecznościowych. Warunki o godzinie 18:20 czasu wschodniego odzwierciedlały wcześniejsze wzorce, a dziesiątki tysięcy użytkowników, w tym redaktorzy Engadget, nie mieli niezawodnych usług. Nadal występowały sporadyczne raporty dotyczące łączności, zawierające krótkie połączenia, po których następowały awarie, ale nie wdrożono żadnej kompleksowej poprawki. Verizon nie kontaktował się z firmą od 16:12 czasu wschodniego, przez co klienci przez ponad dwie godziny nie mieli aktualnych informacji o statusie. Rozwiązanie nadeszło o 22:20 czasu wschodniego, kiedy Verizon ogłosił na X, że przerwa się skończyła. Firma poradziła abonentom, którzy nadal doświadczają problemów, aby zrestartowali swoje urządzenia w celu ponownego połączenia. Firma Verizon zobowiązała się również do przyznania środków na koncie klientom, których to dotyczy, w ramach rekompensaty za zakłócenia. T-Mobile potwierdził, że jego sieć działa bez zakłóceń, zamieszczając na X informację, że „działa normalnie i zgodnie z oczekiwaniami”. https://twitter.com/TMobile/status/2011520811035750711 AT&T podobnie zdystansowała się, stwierdzając w przypadku wszystkich klientów, których to dotyczy, „to nie my… to inni”. https://twitter.com/ATT/status/2011528734898294969 Te oświadczenia konkurentów potwierdziły, że awaria została odizolowana od firmy Verizon.





